Helfró – “Helfró” (2020)

Przemierzając listy nowości wydawniczych z bieżącego roku, skierowałem swoją uwagę w stronę Islandii. Czekając na nowy krążek Auðn, który ma się ukazać w październiku, miałem okazję zapoznać się ze świetnym debiutem Nyrst, a idąc dalej, moje poszukiwania doprowadziły mnie do pierwszej i jedynej (póki co) płyty duetu Helfró o tym samym tytule. Wydany własny sumptem album ujrzał światło dzienne w 2018 roku, zaś w kwietniu 2020 zadania wypuszczenia płyty na szerokie wody podjęła się francuska wytwórnia Season of Mist.

Muzycy stojący za projektem Helfró do nowicjuszy nie należą. Obaj Panowie znają się z death metalowego Ophidian I, gdzie Símon Þórólfsson odpowiedzialny jest za gitary, zaś Ragnar Sverrisson zajmuje miejsce za zestawem perkusyjnym. Doświadczenie wyniesione ze wspomnianej grupy wpływa na stylistykę, którą znajdziemy wśród ośmiu kompozycji na Helfró. Bezkompromisowy, solidny black metal, przyprawiony rozpędzonymi i dzikimi inspiracjami death metalem – tak pokrótce można opisać zawartość albumu Islandczyków.

Materiał rozpoczyna się świetnym Afeitrun, zbudowanym na klimatycznym, narastającym gitarowym wstępie, po którym na scenę wjeżdża artyleria w postaci powykręcanych motywów gitarowych i absorbujących riffów. Zniszczenie sieje tu potężna perkusja, z której wypluwane są szybkie i agresywne blasty. Uwielbiam moment przełamania stylu w połowie utworu, gdzie pojawia się głęboki growl, opatrzony chwytliwym riffem. Na plus wypada też połączenie dwóch kolejnych kompozycji. Przejście pomiędzy nimi nie daje ani chwili wytchnienia. Ta z kolei znajduje swoje miejsce w następnym kawałku, Þrátt fyrir brennandi vilja, gdzie mamy do czynienia z nieco wolniejszym tempem, choć gitary i perkusja nadal oparte są o bezlitosne i mocne uderzenia. Tak już jest do samego końca. Duet z Islandii nie bierze jeńców, ani na chwilę nie składa broni i serwuje swoim odbiorcom przyzwoity mariaż black i death metalu.

Helfró to kawał porządnej muzyki dla fanów klasycznego, nieprzekombinowanego blacku. Duet z Islandii być może nie odkrywa gatunku na nowo, ale dokłada swoją cegiełkę w składaniu hołdu prekursorom gatunku. Ten album to sentymentalna podróż. Pozbawiona zaskakujących momentów, ale pełna znanych i lubianych miejsc. Warto w nią wyruszyć.

OCENA: 8/10

Helfró na Bandcamp.

Helfró na Facebook.

Vladymir
Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , .