Königreichssaal – „Loewen” (2022)

Wszyscy ci, którzy wstąpili do domu naszego nieproszeni, oraz ci wszyscy, którzy temu wstąpieniu biernie się przyglądali, zostają skazani na ścięcie

Tymi słowami rodzima formacja Königreichssaal rozpoczyna pierwszą w swojej karierze EP-kę Loewen i zabiera nas w podróż po swoim rodzinnym miasteczku, tytułowym Lewinie Brzeskim, „dziesiątym kręgu piekła”, jeśli wierzyć okładce. Bardzo szybko można więc zorientować się, że trio nie zamierza zachęcać nikogo do przeprowadzki – zajmuje to zaledwie dwadzieścia sekund. A im dalej w las, tym więcej (piekielnych) drzew.

Zlokalizowane w województwie opolskim miasto jest głównym bohaterem trzech utworów składających się na tę EP-kę. Bohaterem w żadnym wypadku nie pozytywnym: w napisanych tym razem wyłącznie w języku polskim tekstach (nie licząc szeptanej po niemiecku deklamacji, która ma miejsce w końcówce Lotu nad narkotycznym gniazdem) czuć rozpacz i beznadzieję, często też wręcz obrzydzenie otaczającą zespół rzeczywistością. „Naszą karą tu żyć”, usłyszymy w pierwszym pełnym utworze, W służbie królestwu głupoty. Jeśli to nie daje do myślenia, to nie wiem co mogłoby.

Cały ten pesymizm muzyki z Loewen dziwić szczególnie nie powinien. Już przy recenzowaniu pełnowymiarowego Witnessing the Dearth zauważałem łatwość, z jaką zespołowi przychodzi tworzenie posępnego klimatu. Tutaj słychać go od pierwszych dźwięków złowieszczego W służbie królestwu głupoty, który to utwór jest przy okazji najlepszą pozycją na krążku… no chyba, że jest nią boleśnie piękny Matko zwątpienia, w którym bodajże najlepiej zobrazowana jest beznadzieja związana z życiem w Lewinie (tutaj na spory plus również wokal Ewy Sad i ten fortepian w końcówce… cudo!). Trudno mi się zdecydować, lecz to tylko i wyłącznie dobrze świadczy o nowym materiale zespołu. Świetny chrapliwy wokal, niejako korespondujący z tym, w jaki sposób macierzyste miasto Königreichssaal zostało tutaj namalowane, jest na tyle klarowny, aby nie musieć posiłkować się książeczką w celu zrozumienia tekstów – to ogromny plus, gdyż Loewen to nie jest black metal, w którym teksty grają drugo- lub nawet trzeciorzędną rolę. Pomaga w tym też średnie tempo dwóch pierwszych utworów oraz powolne, marszowe ostatniego. Nawet brzmienie całości, nieco bardziej przybrudzone niż w przypadku debiutanckiego albumu tria, doskonale oddaje to, co formacja chce tutaj przekazać.

W zasadzie jedyną poważną wadą tego wydawnictwa, jaką mogę wskazać, jest jego długość – dwadzieścia jeden minut to zdecydowanie zbyt mało. Oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, jednak zupełnie szczerze mam nadzieję, że następny w rozkładzie jazdy Königreichssaal jest kolejny pełniak. Loewen udowadnia, że rewelacyjna jakość debiutu zespołu nie była dziełem przypadku. Ci goście po prostu nie popełniają błędów. Oby taki stan rzeczy trwał jak najdłużej, a jeśli fakt zamieszkiwania Lewina Brzeskiego ma skutkować kolejnymi tak świetnymi wydawnictwami, to egoistycznie powiem: mieszkajcie tam jak najdłużej!

Ocena: 9/10

Konigreichssaal (bandcamp.com)

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .