Ragehammer – “Into Certain Death” (2020)

Krakowski Ragehammer nieuchronnie zbliża się do dziesięciolecia swojego istnienia. Bezlitosna koncertowa maszyna o scenicznej żywiołowości, o której zresztą miałem okazję kilkukrotnie się przekonać, dopuściła się niedawno wydania swojego drugiego studyjnego longplaya. Into Certain Death to naturalna kontynuacja drogi obranej przez zespół od początku jego istnienia. Ścieżki, którą wraz z jej wszystkimi wadami i zaletami mogliśmy już poznać na The Hammer Doctrine.

Dowodów na to, że thrash metalowe zespoły na żywo stanowią znakomitą rozrywkę nie trzeba szczególnie długo szukać. Faktem jest również to, że nie zawsze tę zaraźliwą energię płynącą z muzyki udaje im się przenieść do studia. W przypadku Ragehammer takiego zarzutu nie ma – Into Certain Death to praktycznie ta sama moc, jakiej fani zespołu mogą doświadczyć podczas jego występów, choć nie ukrywam, że zespół mimo tego lepiej wypada na żywo. A to za sprawą dwóch kwestii. Po pierwsze, wokal Tymoteusza Jędrzejczyka, który choć studyjnie i tak wypada nieźle, to jednak na żywo brzmi po prostu lepiej. Druga sprawa to brzmienie, które mogłoby być zdecydowanie lepsze i mniej płaskie. Wydaje mi się, że nowy album zespołu sporo by zyskał, gdyby jego brzmieniu nie brakowało pieprznięcia. Niestety brakuje, przez co raz po raz z tęsknotą sięgałem pamięcią do niedawnego koncertu grupy w Katowicach, na którym brzmieli przepotężnie.

Tak jak wspomniałem, muzycznie kapela gra to samo co zawsze, czyli ekstremalnie szybki i agresywny thrash metal z blackowymi naleciałościami. Fani tego pierwszego gatunku będą w siódmym niebie, każdy utwór oprócz utrzymanego w militarnym nastroju intra, brzmi jakby był skonstruowany za pomocą niezłej jakości generatora thrashowych riffów z tempem ustawionym na maksymalne możliwe, oraz z jadowitymi wokalami. Panowie dobrze odnajdują się w tym, co robią i ja to w zasadzie kupuję, nawet jeśli ponad tę przysłowiową „solidność” wybijają się jedynie Peace, Dragon City (który przykuł moją uwagę już na Black Plague IV) oraz ciekawy i rozbudowany (ale też najgorszy wokalnie, przynajmniej jeśli o czystych partiach mowa) Prophet of Genocide part II, który godnie zamyka krążek.

Nie o eksperymenty i odkrywanie muzycznego koła na nowo w muzyce Ragehammer jednak chodzi. Tu ma być szybko, klasycznie i brutalnie, i nie szukając szczególnie dziury w całym mogę przy każdym z tych punktów postawić zespołowi plusa. Sympatycy zespołu będą z nowego materiału swoich ulubieńców zadowoleni, a ludziom, którzy z tym zespołem nie mieli jeszcze styczności również mogę Into Certain Death z czystym sumieniem polecić. Krakowianie mają wprawdzie jeszcze parę punktów do poprawy, ale mimo wszystko ich nowy krążek po prostu się broni.

Ocena: 7/10

Ragehammer na Facebooku

Łukasz W.
Latest posts by Łukasz W. (see all)

Tagi: , , , , , , , .