Scylla – „Into Decay” (2022)

Szczecińska Scylla znów w natarciu. Grupa reprezentująca nowoczesne podejście do metalu z dodatkiem ciekawej elektroniki powraca z nową EP-ką zatytułowaną Into Decay. Tym razem zespół zdecydował się na krążek zawierający tylko trzy utwory. Ponad dziesięć lat doświadczenia sceniczno-studyjnego sprawił, że Scylla jest dziś jednym z najjaśniejszych punktów na polskiej mapie nowoczesnego, ciężkiego grania. Śledząc ich karierę i oglądając kilkukrotnie na żywo, odnoszę wrażenie, że jako muzyczny kolektyw są tak samo głodni wyzwań, jak byli na początku swojej kariery przy płycie Pestilence, War, Famine And Death. Na każdym wydawnictwie grupa potrafi zawrzeć ten sam ogień i smakowite kompozycje.

Rozpoczynający płytę utwór The End of Us to majstersztyk w równoważeniu sił. Mocarny growl, naparzające gitary, dudniąca sekcja rytmiczna pięknie kontrastują z chwytliwym, delikatnym refrenem przywodzącym na myśl hitowe utwory spod znaku chociażby Linkin Park. Mario, wokalista grupy, doskonale wie, jak swoim głosem wciągnąć słuchacza w temat piosenki i połączyć się z nim na poziomie emocjonalnym. Jego koledzy instrumentaliści radzą sobie równie dobrze, zapewniając znakomitą ścieżkę dźwiękową pełną kontrastów, które są ze sobą bardzo dobrze zespojone. W tytułowym Into Decay rozkręcająca utwór elektronika brzmi jak wyjęta z setlisty jakiegoś renomowanego klubu z muzyką elektroniczną, ale zaraz przekonujemy się, że jest ona tylko delikatnym tłem do tego, co w tej muzyce najważniejsze, czyli ciężkich i ekstremalnych brzmień. Głowa automatycznie buja się w rytm gitar, a z ust wyrywa się okrzyk podekscytowania niesiony ogromną dawką emocji zawartych w każdym dźwięku. Płytę zamyka kawałek o mało optymistycznej nazwie Only Bones Will Remain, który również nie ma litości dla słuchacza i od początku atakuje gęstym, ofensywnym brzmieniem. Po ostatnich dźwiękach zostajemy pozostawieni w szoku, jakby przed chwilą tuż nad głową przeleciał nam samolot pasażerski. Wrażenie jedno na milion i na pewno zapadające w pamięć.

Na swojej krótkiej EP-ce Scylla daje słuchaczowi coś, czego wiele zespołów nie jest w stanie dać w ciągu trzydziestu-czterdziestu minut. Cała esencja, konstrukcja kompozycji i buzujące w każdej sekundzie emocje są tu wręcz namacalne i nawet nie trzeba się na to specjalnie otwierać. Zespół sam przebija się do serc odbiorców i zadomawia się w nim na długo. Kto go zna, pokocha to wydawnictwo, a kto jeszcze nie miał z nim styczności, niech słucha i jak najszybciej nadrabia zaległości.

Scylla na Facebooku

Ocena: 9/10

Michał Drab
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .