Tryp – “Trypolis” (2019)

Trypolis to płyta nie dla każdego, a jednocześnie to album dla wszystkich, bo pełen nieoczywistości właśnie. Ot, położony gdzieś na styku rozlicznych stylów, będący kolażem przeróżnych dźwięków, nosi znamiona manifestu i eksperymentu, który jednak ma prawo dotrzeć pod strzechy, pod warunkiem, że słuchacz dostroi się do pewnej formy przekazu, uzna reguły autorskiej gry. Nie dziwi zresztą ta plątanina inspiracji i nawiązań, biorąc pod uwagę, że łodzianie gościli w swoich szeregach członków takich grup jak Cool Kids Of Death, 19 Wiosen, NOT czy Agressiva 69.

Już otwierające album Trypoliskie ABC stanowi pewnego rodzaju artystyczną deklarację, w której mieszają się w sposób bardzo intrygujący elektroniczne, podwórkowo-biesiadne, free jazzowe, elektroniczne, hip-hopowe, rockowe, etniczne… cytaty. Jeśli ktoś poczuje się skołowany takim koktajlem, to dobrze, bo nikt nie obiecywał, że będzie prosto i piosenkowo. A potem pewne wariacje są “tylko” rozwijane, i to w sposób, który musi przykuć uwagę – i nawet jeśli ktoś odrzuci tę tekstową i muzyczną komunikację, to nie będzie mógł udawać, że na niego jakoś nie zadziałała.

A mamy tu miks jazzowej wolności z polską tradycją nowofalowego grania i elektronicznych kombinacji (1,2,3,4…), coś na modłę “robotycznego” dark wave z fortepianowymi pasażami (Gauna), elektroniczną, atmosferyczną, przesyconą chłodem trip-hopową “balladę” (Pocztówka z Trypolisu), niemal rockandrollową jazdę (Widzimy się), lekko psychodeliczny, monotonny odjazd (Czarna pantera i Wracam), wciągające, zdecydowane rytmy (Muamar), minimalistyczne eksperymenty z zadziornym saksofonem na kwasie (Trupolitania). Taki to miszmasz, w duchu punkowy i zbuntowany, żywy i elektroniczny zarazem w środkach wyrazu, patchworkowy w formie, który może wciągnąć bądź odrzucić słuchacza, z pewnością jednak jakoś zadziała, zmusi do wyrażenia własnej opinii.

Różnorodnym dźwiękom towarzyszą teksty tyleż zachęcające do myślenia, co czasem zawiłe w swych metaforach, albo wręcz przeciwnie – komunikujące się ze słuchaczem bardzo wprost – jakby świadomie konfundują odbiorcę. Ale kryje się za tym szaleństwem logika. Trypolis to koncept album, opowiadający historię powracającego z Libii żołnierza. A że w jego głowie po wielu tragicznych wydarzeniach drzemie pewien przyczajony chaos i potrzeba poukładania sobie świata na nowo, trudno o jakąś spójną, obrazową narrację – dostajemy raczej pewną mozaikę wspomnień, haseł, przemyśleń, wyrzutów, zwątpień, planów na przyszłość.

Nie do każdego taka treść i forma podania przemówi, ale też trudno zarzucić zespołowi, że jest w tym nijaki. A tak w ogóle to nie warto czegokolwiek na Trypolis definiować. Tryp, który powraca po pewnej przerwie, udowadniał już wcześnie, że jest formacją totalną, to znaczy jego twórczość wykracza poza zwyczajową koegzystencję dźwięków i słów. Na szczęście w tej arcyciekawej mieszance pozostaje jeszcze trochę przestrzeni dla “zwyczajnej” muzyki, ale naprawdę niedużo. Nie mam jednocześnie wątpliwości, że Trypolis nie jest produktem dla masowego odbiorcy (choć nie warto tu kogokolwiek wykluczać).

ocena: 7,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .