Mastectomy – „Ku zagładzie” (2022)

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Mastectomy, to… może i lepiej. Po co dręczyć się brutalną muzyką i nieprzyjemnymi tekstami? Album Ku zagładzie może budzić kontrowersje i na pewno nie jest poprawny politycznie. Adam Nowak, odpowiedzialny za ten projekt, nie gryzie się w język, oprawiając swoje jasno formułowane tezy w kontrolowany atak hałasu. Tworzy to całość odpychającą i kuszącą jednocześnie. Tym razem autor mierzy się ponownie z tematyką zbrodni (kawałek tytułowy), kłania się lewej stronie (Narkolewica), rozprawia się z ideologiczną regulacją tego, co wolno mówić, a czego nie (Patologiczny Krzewiciel Prawdy), komentuje rzeczywistość pandemiczną (Regulator przyrostu ludności) i seksualnej (Przymusowa zmiana płci).

Numery te okraszone są wyimkami z wypowiedzi polityków i szczątkami medialnej wrzawy. Jeśli takie ujęcie tematu, podane wprost, pisane z punktu widzenia dalekiego od mainstreamu, ale też z przymrużeniem oka, nie podoba Wam się z założenia, omińcie tę EP. Ja też nie muszę zgadzać się z autorem, niemniej jednak nie jestem jednocześnie fanem cenzury. Brutalna muzyka może łączyć się ze szczerym przekazem, czasem okraszonym czarnym humorem. Bezpośredniość jest nieco przykryta przez growl, co może stępia siłę wyrazu – mnie to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Dosłowność bywa zabójcza.

Muzycznie zaś całość operuje w rejonach brutalnie zagranego death metalu. Mastectomy jak zawsze biegle operuje zmianami temp i tematów. Biorąc pod uwagę, że Adam zagrał na wszystkich instrumentach, precyzja i klarowność uderzenia jest imponująca. Czy każdy fragment muzycznie powala? Pewnie nie, ale nie można powiedzieć, że w którymś momencie Ku zagładzie traci rezon i myli obrany azymut. Liczy się tu przede wszystkim konkretne uderzenie, które ma swoje niuanse – bardziej w warstwie muzycznej, bo liryczna zbliża się do nieparlamentarnej publicystyki. Adam Nowak przypomina zawodowego pięściarza, trenującego w dusznej sali, którego największą siłą jest prawy prosty – trochę dosłownie i w przenośni.

Całość uzupełniają zresztą udane kowery Mortician (By My Victim) i Putrid Pile (Rush – Hour Killing Spree), odpowiednio soczyste i usmarowane wydzielinami z trupiego rozkładu. Choć opus magnum Mastectomy to dla mnie wciąż album Worst Kind Of Human, Ku zagładzie stanowi naturalną kontynuację poprzednich dokonań i wciąż wkłada kij w mrowisko. Rzecz dla pasjonatów brutalnej szczerości.

ocena: 7/10

Oficjalna strona na Facebooku
Mastectomy na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .